Wrzesień 12021
-
10, 100, 1000, 1000000
Dziesięć spraw fundamentalnych,
Tysiąc kwestii ważnych,
Milion spraw pomniejszych,
które nadal mają wpływ.
A w tym wszystkim my
poradzić sobie musimy,
chociaż każde z nas jedynie
może setką spraw się zająć.
Każde z nas jest ograniczone do 24 godzin na dobę. Każde z nas wymaga snu, jedzenia, nauki i treningu. Każde z nas kiedyś umrze pozostawiając wszechświat, z naszą cywilizacją w tym wszechświecie, następnym pokoleniom. W tym czasie sięgnąć możemy jedynie tego, na co pozwala nam nasze ciało, którego to możliwości są rozszerzane przez technologię. Jednocześnie naszymi możliwościami manipuluje otaczająca nas społeczność z jednej strony czasem pozwalając na synergię organizacji, a z drugiej rzuca nam kłody pod nogi odciągając uwagę, wprowadzając dezorientacją i dezinformację, zasypując kłamstwami, groźbami i ostracyzmem.
Zawsze jest i będzie więcej spraw, które potrzebujemy aby były rozwiązane, niż mamy możliwość samodzielnie je rozwiązać. W każdej dziedzinie możemy podzielić sprawy na:
- fundamentalne, czyli takie, na których każdy zajmujący się daną dziedziną musi się znać
- specjalistyczne, czyli takie, których rozwiązanie jest konieczne, aby osiągnąć istotne cele, ale jest ich zbyt dużo aby jedna osoba była wstanie zająć się nimi wszystkimi
- niedogodności, czyli sprawy które gdzieś komuś będą przeszkadzać, a przez to będziemy o nich słyszeć, lecz inne ważne kwestie nie są od nich zależne, a próba rozwiązania ich będzie kosztować więcej zasobów, czasu i uwagi niż przyniesie to wymiernych korzyści. Czasem ta grupa spraw jest nazywana również szumem, albo kwestiami marginalnymi.
Aby móc skutecznie realizować cele, ludzie muszą podążać za przekonaniem, iż koniecznością jest osiągnięcie specjalizacji, jak również koniecznością jest rzetelna współpracaca z innymi specjalistami w swojej dziedzinie. Specjalizację polegającą na dążeniu do rozwiązywania problemów innych ludzi w sposób bardziej efektywny aniżeli człowiek w potrzebie sam by to zrobił. Bardziej efektywnie oznacza albo o znacznie wyższej jakości, albo o znacznie większej dostępności - czy to organizacyjnie, czy to kosztowo. Aby to osiągnąć specjalista musi ogólnie wiedzieć co robi i umieć to zakomunikować - stąd konieczność poznania się na całym wąskim zakresie fundamentalnych zagadnień. Specjalista musi zbudować rzetelną pewność siebie, aby proponować i wdrażać rozwiązania ze swojej specjalizacji. Rzetelna pewność siebie jest konieczna, ponieważ zagadnień specjalistycznych jest znacznie więcej, a przez często to nie mamy dostępu do innego specjalisty, którego opinią moglibyśmy się podeprzeć. Osiągnięcie profesjonalnej specjalizacji wymaga również zdolności rozpoznania co jest zagadnieniem specjalistycznym, a co zwykłym szumem mniej kluczowych problemów. Rozpoznawać na tyle, aby ani szef, ani klient przez swoją niewiedzę nie marnował nadmiernie wszystkim czasu.
Zatem posługując się magicznymi liczbami: zdolny i pracowity człowiek może zająć się setką spraw. Aby mógł zrobić coś dobrego dla społeczeństwa to musi: zająć się 10 sprawami fundamentalnymi i 30 sprawami specjalistycznymi, a 60 nieistotych spraw podłapie mimowilnie, gdy będzie uczyć się co jest ważne a co nie. Dzięki temu rzetelnie współpracując z 3 innymi specjalistami mają szansę rozwiązywać wszystkie istotne problemy w swojej dziedzinie. Nadal będą ludzie wytykający im, iż nie zajęli się niemal milionem innych spraw. Lecz ten milion spraw, chociaż jest ich najwięcej, to mają tylko marginalne znaczenie.
Osoby, które całą setkę swoich możliwości przeznaczają na sprawy marginalne nieefektywnie zużywają czas który mają. Przez to nie są wstanie nawet na siebie zapracować. Z perspektywy tych osób, poświęcają one swój czas i wysiłek na zagadnienia, na które inni ludzie są ślepi. W pewnym sensie mają rację i bardzo często pracują z pełnym zaangażowaniem. Nadal jednak ich zachowanie spycha ich do nędzy, a jedynym ratunkiem jaki odnajdują to chwytanie się zasobów należących do innych (albo poprzed domaganie się subwencji, specjalnych ulg, programów społecznych, dotacji, albo poprzez różnego rodzaju szantaże emocjonalne). Czasem ma to charakter bardziej perfidny, gdzie jedna grupa społeczna domaga się ulg lub przywilejów dla innej grupy. W ten oto sposób dobre intencje połączone z niepochamowanym altruizmem czynią z ludzi ogniska czarnych dziur w społeczeństwie. Dziur, których nie da się zasypać, ani nie da się z nich uciec. Jednocześnie aby nie dać się im wciągnąć, to trzeba omijać je bardzo szerokim łukiem.
Ta trzecia kategoria spraw, czyli niedogodności, jest też powodem dla którego wszelkie organizacje muszą nauczyć się uprzejmie spławiać niektórych klientów oraz ignorować niektóre pretensje pracowników. Aby zaspokoić wszelkie potrzeby i rozwiązać wszelkie problemy jednego człowieka, cały świat musiałby się tylko na nim skupić. Jednak aby cywilizacja przetrwała oraz się rozwijała, to odwrotność tego musi nastąpić: to pojedynczy człowiek musi się skupić na świecie dookoła niego.
-
Równości i nierówności płci
Społeczeństwa nie potrafią rozmawiać, ani sensownie zachowywać się wobec zjawiska równości i nierówności płci. Tak, jednocześnie mamy do czynienia z równością i nierównością płci. Nie mam tutaj na myśli absurdalnych i wypaczonych zachowań w społeczeństwie, lecz rzetelnie zaobserwowane fakty. Korzystając z magicznych liczb, aby zobrazować sytuację, jeżeli weźmiemy 90% wszelkich spraw i sytuacji w społeczeństwie, to 90% kobiet oraz 90% mężczyzm mają pełnię możliwości aby zdobyć kompetencje oraz przejąć odpowiedzialność i obowiązki potrzebne do realizacji tych zadań. To jest element równości płci. Jednak pozostałe 10% kobiet i 10% mężczyzn już z faktu tego z jakim ciałem się urodzili będą mieli znaczne trudności nie z 10% wszelkich spraw, a z być może nawet 30%. Pozostaje też 10% spraw, gdzie bez drastycznego rozwoju technologii, mężczyzna lub kobieta nie będzie wstanie skutecznie realizować zadania - może co najwyżej osiągnąć poziom zaawansowany amatorski, a przez to napisać świetne opracowanie na dany temat, ale ciało nie da możliwości aby samej lub samemu wykonywać zadania na poziomie profesjonalnym. To jest element nierówności płci.
Element nierówności płci nie powinien nas dziwić. Jesteśmy przyzwyczajeni do kategoryzowania istot żywych na gatunki, chociaż wiemy iż struktury białkowe z Prawdziwym Życiem nie są tożsame. W ten sposób nie dziwi nas, że gepard może pobiec szybciej od nas, że koń pobiegnie nie tylko szybciej, ale również dalej niż my, że mrówka bez dodatkowych narzędzi może wykopać w ziemi tunel w którym cała się może schować, i ogólnie nie dziwi nas, że istoty o innych ciałach niż my mają inne możliwości niż my. Jeśli natrafimy na geparda lub konia, który będzie od nas wolniejszy to tworzymy osobną kategorię - ponieważ oczekujemy, iż pewien kształt ciała powinien dostarczać określone możliwości, to takiego geparda czy konia nazywamy chorym. Nawet jeżeli jest to na skutek mutacji, która może być korzystna w innych sytuacjach. Opraszczanie rzeczywistości poprzez używanie kategorii choroby jest bardzo potrzebne i korzystne, o ile mówimy o indywidualnych decyzjach, a nie narzucaniu porządku społecznego. Indywidualne decyzje są podyktowane indywidualnymi i subiektywnymi celami, więc używanie kategorii o podobnej charakterystyce - czyli o znaczeniu indywidualnym i subiektywnym, ma jak najbardziej sens. Lecz ustalanie porządku społecznego jest pracą na dużych grupach ludzi, która wymaga używania zewnętrznie weryfikowalnych zasad, dlatego używanie kategorii o innych charakterystykach będzie tworzyć konflikt wewnątrz społeczeństwa.
Zjawiska nazywane chorobami, różnice między gadynkami i dymorfizm płciowy nie są jedynymi różnicami, które mają drastyczny wpływ na możliwość osiągnięcia poziomu profesjonalnego w wybranych dziedzinach. Znanym przykładem jest fakt, iż profesjonalni pływacy - niezależnie od płci - cechują się różnicami genetycznymi powodującymi rozwinięcie się płuc o znacznie większej pojemności. Różnica ta jest tak duża, iż nie da się jej zrekompensować bardziej przemyślanym i bardziej intensywnym treningiem. Zwycięzca olimpijski musi cechować się wrodzoną predyspozycją, którą najpierw musi odkryć, a następnie podporządkować jej swoje życie tak, aby swoje predyspozycje możliwie jak najbardziej wykorzystać. Tak, w niektórych dziedzinach osiągnięcie mistrzostwa wymaga zarówno treningu i poświęceń, jak i wrodzonej predyspozycji. Należy pamiętać jednak, iż sama predyspozycja bez poświęceń i treningu nic nie da (większe płuca nie pomogą, jeżeli ktoś zainteresuje się programowaniem, zamiast pływaniem). Z drugiej strony poświęcenie bez predyspozycji może nadal zaowocować sukcesem, przykładowo ktoś korzystając z własnych doświadczeń może zostać świetnym trenerem.
Aby rzetelnie mówić o nierównościach płci trzeba pamiętać o statystykach występowania cech, jak również o tym iż nierówności u obu płci się różnie objawiają. Takie podejście pozwoli również osobą podejmować lepsze decyzje i dokonywać mądrych poświęceń, jeżeli chcą coś osiągnąć cele, do których ich ciało jest szczególnie dobrze przystosowane. U niektórych kobiet miesiączka jest na tyle silna, iż nie można polegać na nich w zadaniach, które wymagają wstawienia się w gotowości niemal na zawołanie - co jest kluczowe chociażby w negocjacjach i polityce. Zatem jeżeli taka kobieta ma takie ambicje, to być może jej poświęcenie powinno polegać na intensywnym i regularnie kontynuowanym przez wiele lat treningu fizycznym tak, aby reakcja ciała na miesiączkę osłabła. Dla mężczyzm, rozważając nadal te same cele, częściej problemem będzie brak inteligencji emocjonalnej, która może objawiać się zarówno brakiem zrozumienia potrzeb i sytuacji drugiej strony, a przez to brakiem skutecznej umiejętności negocjacji - i to mimo przestudiowania wielu technik. Ale może też objawiać się agresją w momencie, gdy pojawi się jakakolwiek trudność, której taki mężczyzna nie potrafi zrozumieć intelektualnie lub emocjonalnie. Zatem ćwiczenia zaprojektowane, aby zbudować i rozwinąć w sobie inteligencję emocjonalną mogą być tutaj niezbędne.
Zatem by osiągnąć podobne cele, czasem mężczyzna będzie musiał podejmować skrajnie inne ćwiczenia niż kobieta. I zawsze pozostanie jakiś wąski zakres obowiązków wewnątrz specjalizacji, gdzie tylko wąska podgrupa kobiet, albo tylko wąska podgrupa mężczyzm będzie miała szansę na osiągnięcie odpowiedniego poziomu profesjonalizmu. Nazwijmy to 0.01%, którą zwyczajnie trzeba zaakceptować jak to, że słońce wstanie na wschodzie, a zachodzi na zachodzie, i zapomnijmy iż chodzi o płeć - ponieważ chodzi tutaj o wiele cech, z których niektóre będą z płcią zwyczanie skorelowane.
P.S. Celowo pominąłem tutaj kwestię międzypłciowości dla uproszczenia przekazu. Tak już jesteśmy zbudowani, iż łatwo jest nam rozmawiać o 60% zjawiskach, które łatwo jest nam zaklasyfikować. Podczas gdy pozostałe 40% zjawisk, które mają cechy trochę z jednej, a trochę z drugiej kategorii, albo w ogóle mają cechy pomiędzy kategoriami, cechują się tak dużą różnorodnością i niuansami iż zwięzła i rzetelna rozmowa nie jest dla nas dostępna, a wchodzenie w konieczne tylko detale tworzy zbyt duże obciążenie kognitywne oraz czasowe. Dlatego spychamy to do określenia spektrum i wrzucamy całe bogactwo różnorodności do jednego worka. Nie dlatego, że jest to dobre, lecz dlatego że jest to konieczne. Zaś rozwiązania problemów społecznych trzeba szukać nie tylko w zgodzie z tym, co uważamy za słuszne, ale przede wszytskim w zgodzie z rachunkiem ekonomicznym, który zamiast waluty bierze pod lupę koszt i złożoność informacyjną, organizacyjną i czasową.
-
Problem obrony przed chrzeslamizmem
Gdy filozofia i kultura, którą reprezentujesz, nie stanowi stanowczej większości w społeczeństwie, to masz stanowczo pod górkę. Szczególnie jeżeli chodzi o wychowywanie dzieci. Wychowywanie dzieci to taki paradoks, że eksponując je na złe traktowanie ryzykujesz ich trwałą ucieczką w szemrane toważystwa, zaś jeżeli będziesz je całkowicie chronić przed złym traktowaniem, to nigdy nie rozwiną w sobie samodzielności - w tym samodzielnego przejmowania inicjatywy, aby bronić się przed krzywdą. Idealnie, gdyby Świątynia Świadomości stała się powszechnym standardem na świecie. Wtedy nawet w sytuacji buntu dzieci miałyby szansę natrafienia na toważystwo, które mimo oferowania innych zwyczajów, to nadal bazujących swoje zwyczaje na tym co jest dobre i co jest prawdą.
Niestety ze względu na powszechność chrzeslamizmów jest duże ryzyko, iż tam właśnie uciekną. Chrzeslamiści zazwyczaj nie nakładają pełni swoich nauk na ludzi, którzy osiągnęli albo są bliscy osiągnięcia dorosłości. Sprzedają im tylko niewinne, bardzo kuszące kłamstwa na tyle, aby nowa osoba pozostała w ich kręgach jako zasób. W ten sposób nowa osoba kreuje w sobie dogodną interpretację chrzeslamizmu, która jest mieszanką półsłówek, ogólników i metafor z ich nauk, zinterpretowane przez pryzmat tego, co uciekająca od kultury rodziców osoba chciałaby usłyszeć. Innymi słowy, chrzeslamiści nauczają nowe osoby tak, aby każda sobie dopowiedziała to, czego sama pragnie. W ten sposób chrzeslamizm tworzy złudzenie zrozumienia oraz zaspokojenia umysłowych potrzeb. Większy problem się pojawia w momencie, gdy taki skradzione przez chrzeslamizm dziecko założy własną rodzinę i pośle swoje dzieci na obowiązkowe u chrzeslamistów nauczanie od wczesnego wieku. Dopiero to młode dziecko, często jeszcze nie rozróżniające doświadczania Rzeczywistości Obiektywnej od doświadczania wybryków swojego własnego umysłu zostaje przemaglowane przez całość nauk chrzeslamistów. Te nauki dopiero są dewastujące, ponieważ młody człowiek nie jest jeszcze wytrenowany aby radzić sobie z kłamstwami. Osoba, która dostastała jako Wierny Świadomości, ale porzuciła to na rzecz chrzeslamizmu, nadal będzie mimowolnie bardzo silnie czerpać z nauk Świątyni Świadomości i właśnie dlatego ich interpretacja chrzeslamizmu będzie wydawać się łagodna i przyjazna. Lecz młody człowiek skąpany w kulturze chrzeslamistów od początku będzie nosicielem bzdur i fałszywych pretekstów, a przez to jest duża szansa iż będzie pogłębiał wyniszczające pasożytowanie chrzeslamistów na innych społecznościach.
Chrzeslamiści są mistrzami manipulowania kontekstem komunikatu tak, aby ludzie zostali przyznali się, iż się zgadzają, zanim zdążą się zorientować, iż chrzeslamiści zmienili temat dyskusji. Dlatego też nie jest możliwe skutecznie wytknięcie im błędów i oszustw pojedynczo. W praktyce, aby utworzyć dla postronnych obraz, który rzetelnie pokazuje jak głębokie są krzywdy wyrządzane przez kulturę chrzeslamistów musilibyśmy mieć szereg pamiętników pisanych przez chrzeslamistów skrupulatnie od bardzo młodego wieku. Jest to praktycznie nieosiągalne. Ludzie zapominają większość sytuacji, które miały na nich wpływ, więc jedyne co mamy to skrawki wspomnień tych, którzy są gotowi odtwarzać w sobie traumę bycia wychowywanym w chrzeslamizmie. Oczywiście takie świadectwa są przez chrzeslamistów spychane jako wymysły, albo sytuacje jednostkowe, co oznacza iż mają małą siłę przebicia. Być może innym sposobem ratowania się przed chrzeslamistami jest wytknięcie im, iż celowo nie próbują współpracować w komunikacji? W ten sposób można obnażyć fakt, iż to oni są oszustami i agresorami, a przez to każda dyskusja z nimi jest karą bezpodstawnie narzuconą na uczciwych ludzi?
Chrzeslamizm jest to choroba, na którą choruje duża część cywilizacji. Cywilizacja potrzebuje być wyleczoną z tej choroby. Jest to jednak trudna i skomplikowana choroba, którą trzeba bardzo długo i skrupulatnie badać, aby utworzyć skuteczne metody zapobiegawcze, jak również leczenia. Trudność polega również na tym, iż badanie tej choroby wymaga tak długiej i wnikliwej ekspozycji, iż badacz może łatwo na nią zachorować. Zatem powinniśmy ostrożnie podchodzić do kwestii tego, kogo dopuszczamy do przeprowadzania badań, oraz jak taką osobę zabezpieczymy.
Na koniec wspomnę o pojęciu "głębota", które to może trochę przypominać taktykę motte-and-bailey lecz zastosowanie jest na tyle różne, a sama nazwa pojęcia na tyle sympatyczna, iż warto o niej wspomnieć (tutaj link bezpośrednio do Youtube).