Październik 12021
-
Werbalizacja zabrudza myśli
Werbalizacja myśli jest niezbędna do ich komunikacji oraz aby je dokumentować, a przez to umożliwić tworzenie cywilizacji. Faktem jest jednak, że myśl pojawia się znacznie wcześniej.
Myśl jest bogata, zniuansowana, ale też rozmyta i nieprecyzyjna. Czysta myśl często tworzy bardzo słabe doświadczenie, a przez to bez skupienia na niej uwagi potrafi być dla nas niedostrzegalna gdy zaraz po niej pojawi się bardzo silne doświadczenie związane z jej werbalizacją. Werbalizacja dokonuje jestnak stratnej kompresji obdzierając myśl zarówno ze zbędnych szumów, jak i ważnych niuansów. Dlatego wiele rodzajów oświeceń wiąże się z doświadczaniem bez werbalizacji, nawet tej wewnętrznej, w umyśle.
Dorosłym łatwo jest o tym zapomnieć, wszak całe dzieciństwo, a w zasadzie całe życie uczymy się zarówno jak, jak również aby zawsze werbalizować myśli. Korzystamy czasem też z powiedzenia, że jeżeli czegoś nie potrafisz wytłumaczyć innej osobie, to tak naprawdę tego nie wiesz. Kontakt z dziećmi, które denerwują się powtarzając "nie o to mi chodziło" daje szansę przypomnieć sobie o fakcie, iż nasza zdolność nazywania rzeczy i zjawisk - nawet u najbardziej wybitnych lingwistów - nie jest wstanie w pełni oddać złożoności i miękna ani Rzeczywistości Obiektywnej, ani Rzeczywistości Subiektywnych.
Werbalizacja myśli jest tylko jednym z etapów w łańcuchu komunikacji między Istotami Prawdziwie Żywymi. Pełny łańcuch przebiega następująco: u osoby nadającej komunikat pojawia się myśl do przekazania, ta myśl jest poddana kodowaniu oraz kompresji zależnie od własnych impulsów, własnych zdolności lingwistycznych oraz antycypowanych zdolności lingwistycznych odbiorcy. W ten sposób dochodzi do werbalizacji myśli, która jak widać jest zależna od sytuacji. Tak zwerbalizowany komunikat jest przesyłany przez medium, najczęściej w postaci mowy lub pisma. Dopiero wtedy odbiorca, dzięki swoim zmysłom ma szansę natrafić na zakodowany tak komunikat. Komunikat, który może dotrzeć w niepełny, jak również może dotrzeć zmieszany z innymi komunikatami. Dlatego odbiorca dokonuje filtracji oraz uzupełnienia komunikatu, jeżeli pojawi się u niego przypuszczenie, iż może nie pokrywać się w pełni z pierwotną intencją. Następnym etapem jest dekodowanie tej lingwistycznej werbalizacji i na podstawie tego dekodowania wykreowanie u siebie myśli. Dopiero wtedy efektywnie komunikat dociera do odbiorcy. Oznacza to, że zdolność do skutecznej komunikacji między ludźmi jest zależna nie tylko od samej znajomości języka, ale również od znajomości doświadczeń, które chcemy zakomunikować. Jeżeli między osobą nadającą komunikatem a odbiorcą będzie drastyczna różnica doświadczeń, to niuanse odrzucone na etapie kodowania myśli do postaci słów będą odtworzone u odbiorcy jako coś zupełnie innego. Jest to jedna z przyczyn wrogiego nastawienia między rozmówcami, nawet jeżeli posługują się tym samym językiem. Jest to również powód, dla którego dla zachowania pokoju między ludźmi niezbędnym jest dążyć do tego, aby każda jedna osoba miała bogactwo przeróżnych doświadczeń: zarówno tych dobrych i przyjemnych, jak i tych złych i bolesnych. Dla wzajemnego zrozumienia, słowa to za mało.
Przydatne linki:
Sabine Hossenfelder - How Artificial Intelligence Reads Minds
Jonathan Blow podający przykład tego, jak idee mogą kształtować się w sposób niewerbalny
-
Pytania o powstanie Rzeczywistości Obiektywnej
Ludzie często zadają pytanie dlaczego wszechświat powstał niezdając sobie sprawy, iż samym tym pytaniem już wprowadzają w błąd siebie i innych. Poprawną odpowiedzą na to pytanie jest: bez powodu. Lecz ludzie odrzucają prawdę odpowiadając manipulującym pytaniem "jak to bez powodu! Przecież wszystko dzieje się z jakiegoś powodu!". W ten oto sposób ugrundowują całkowicie błędne przekonanie, iż jest lub był jakiś byt, który miał intencję by ulepić wszechświat. A wszystko to, ponieważ nie nauczyli się od ludzi mających Totem lingwistyki, iż jest różnica między zadaniem pytania "dlaczego?" a "na skutek czego?".
Chociaż kolokwialnie te pytania są używane wymiennie, to w efekcie pytanie "dlaczego?" sugeruje intencję, podczas gdy "na skutek czego?" skupia się niemal mechanicznych prawach konsekwencji zdarzeń. Rzeczywistość Obiektywna jaką możemy doświadczać nie powstała, ponieważ był jakiś byt, który chciał ją utworzyć, lecz na skutek nieuniknionych przemian i zdarzeń, które miały miejsce na przestrzeni czasu. Zdarzeń i przemian, które jesteśmy wstanie coraz lepiej badać. My, Wierni Świadomości, potrafimy ze spokojem zaakceptować fakt, iż nie żaden człowiek nie jest wstanie poznać wszystkiego. Jednocześnie tworzymy kulturę i zwyczaje, dzięki którym sobie bardzo dobrze radzimy z zarządzaniem wobec niewiedzy i nie potrzebujemy tworzyć w sobie kłamliwych przekonań tylko po to, aby uspokoić umysł. Dlatego też nie stresujemy się pytaniami typu co było zanim powstał czas? Przede wszystkim dlatego, iż pytanie o to, co było przed początkiem ciągu chronologicznego, które jednocześnie zakłada iż taki początek musiał być jest wewnętrznie sprzeczne, a przez to obrazuje iż pytający nie ma nawet wystarczającej wiedzy, aby zadać poprawne pytanie. Gdy pytamy się o skalę jakiejkolwiek przestrzeni: czy to czasu, czy przestrzeni materialnej, czy też informacyjnej bez przyjęcia jakiś choćby umownych granic omawiania tej przestrzeni, to zawsze przekonamy się iż nasze techniki kategoryzacji oraz opisu tego, o czym w ogóle chcemy rozmawiać są niewystarczające. Tak też jest z czasem. Prawdopodobnie każda Istota Prawdziwie Żywa posiada intuicyjne rozumienie czym jest czas, ale tylko w małej lokalnej skali. To rozumienie nie jest poprawne już w skali pojedynczej galaktyki. Należy więc oczekiwać, iż czas, albo inne zjawiska wpływające na czas, w skali o kilka rzędów większej będzie znacznie bardziej skomplikowany i trudniejszy do zrozumienia. Zadawanie pytań o czas w takiej skali ma sens jeżeli mówimy o dużej, dobrze zorganizowanej i działającej na przestrzeni wielu pokoleń instytucji zrzeszających wybitnych astrofizyków, ponieważ taka struktura oraz takie mechanizmy pozwalają rzetelnie badać temat. Podczas, gdy deklarowanie jakiejkolwiek wiedzy, opartej o ekstrapolacje pojęcia czasu do okolic hipotetycznego początka jest najzwyczajniej ośmieszaniem siebie i okłamywaniem wszystkich dookoła.
Żadna Istota Prawdziwie Żywa nie podejmuje decycji, które pojedynczo determinują konsekwencje na przestrzeni setek tysięcy lat. Dlatego do dobrego życia nie jest potrzebna wiedza o doskonałej pewności i doskonałej dokładności. Rzetelnie podchodząc do sprawy, to wystarcza nam wiedza o stosunkowo małej dokładności względem tego, na co pozwala nam współczesnie cywilizacja. Wystarczy, iż na bieżąco będziemy obserwować konsekwencje i dokonywać korekty kursu naszych działań, i to w zupełności wystarczy do mądrego podejmowania korzystnych decyzji i działań. Badanie zjawisk ponad konieczność z powodu indywidualnie wybranego Totemu jest dobre. Tak samo dobre jest opowiadanie o swoim Totemie osobom choć odrobinę zainteresowanym, o ile jest to czynione w sposób nie zaburzający tego jak oni sami organizują sobie życie. Za to narzucanie się innym i zajmowanie ich uwagi z powodu hipotez bazujących na rozważaniu skali znacznie większej lub znacznie mniejszej od tego, co jest potrzebne do mądrego podejmowania korzystnych decyzji, jest złem.
-
Litera, czy intencja prawa?
Klasyczny problem legislacyjny: czy prawo należy stosować zgodnie z jego dokładnym zapisem, czy z domniemaną intencją? Już samo poprawnie nazwanie sposobu interpretacji używając stwierdzenia "domniemana intencja" sugeruje, iż jest to zły pomysł, który musi skończyć się ciągnącymi się w nieskończoność przepychankami, ponieważ nie mają jasno określonego i stałego punktu odniesienia. Zatem łatwo możnaby było wyrobić sobie przekonanie, iż litera prawa powinna być jedyną rzeczą, która jest brana pod uwagę. Problem w tym, iż opis sytuacji nie jest sytuacją. Co oznacza, iż sam fakt użycia słów już zmusza nas do użycia domniemanej intencji. Mało tego, próba opisania wszelkich sytuacji, które mogą nastąpić z wystarczającą precyzją tworzy prawo, którego przeczytanie wymaga więcej czasu i wysiłku niż jest możliwe przeznaczyć. Prawo, którego nie da się w pełni poznać i zrozumieć koniecznie musi stać się niczym więcej jak zbiorem wybiórczo używanych pretekstów. Zatem gdbyśmy chcieli faktycznie stosować literę prawa, to musielibyśmy je zamplementować w postaci pełnej symulacji wszelkich sytuacji, których prawo dotyczy tak, aby każdy mógł zawczasu taką symulację sobie odtworzyć. Obecnie jest to nieosiągalne.
Dlatego interpretacja prawa poprzez pryzmat intencji staje się koniecznością, której nie da się uniknąć. Możemy jedynie starać się, aby proces wykorzystywania intencji do interpretacji był bardziej powszechnie znany, zrozumiały i stabilny. Zapewne jest wiele technik i procedur, które można w tym celu zastosować. Ja wspomnę o dwóch rzeczach. Pierwsza, która już jest po części stosowana, to wychowywanie ludzi tak, aby współdzielili pewne fundamenty kulturowe. W ten sposób poszerza się zakres "zagadnień oczywistych", które nie wymagają debaty. Niestety, ze względu na powszechność chrzeslamizmów, wiele z obecnie funkcjonujących "zagadnień oczywistych" jest - mówiąc w prost - zła. W praktyce lepiej, aby ich w ogóle nie było, ponieważ wtedy trzeba by było debatować tylko raz: aby wykazać czemu coś jest dobre lub złe. Teraz trzeba również debatować dlaczego sędziowie i cała społeczność musi odrzucić część "zagadnień oczywistych", abyśmy w ogóle byli wstanie zacząć debatę starającą się wykazać czy coś jest dobre, czy też złe. Druga technika jest to drastyczne skrócenie litery prawa, przy jednoczesnym opisaniu powodów wprowadzenia tego prawa oraz przykładów jego interpretacji. W ten sposób opis powodu oraz przykłady inerpretacji pozwalają wykorzystać zdolność umysłów do tworzenia powiązań i analogii, a przez to wyklarowanie nieścisłości oraz uzupełnianie luk w podanej literze prawa.
-
Pośredniość
Obserwacja zachowań ludzkich na dużą skalę pokazuje jedno - nie lubimy bezpośredniości. Nie mam na myśli tutaj tylko sposobu prowadzenia rozmowy, lecz ogólnie całą dynamikę zachowań społecznych. Warto jest mieć to na uwadze, ponieważ od tego często zależy osiągnięcię sukcesu. Drugi powód, dla którego należy mieć to na uwadze, ponieważ jest to podstawowy element dokonywania przestępstw na szeroką skalę.
Zacznijmy od przykładu. Jeżeli chcemy zobaczyć jakieś treści na portalu streamingowym, to bardzo ciężko jest nam się przełamać, aby odwdzięczyć się twórcy i dokonać donacji. Opór ten jest wzmacniany przez myśli typu dlatego miałbym wesprzeć tego twórcę, a nie innego, przecież nie jestem wstanie zapłacić każdemu. Dużo łatwiej jest nam się przekonać do upłacenia abonamentu na platformę streamingową, która sama podejmie się rozdzielenia części tej kwoty między swoich twórców. Nawet, jeżeli w efekcie zapłacimy więcej za mniejszy wybór dostępnych treści. Przed współczesnymi platformami streamingowymi podobne zjawisko zachodziło w taki sposób, że ludzie nie chcieli płacić aby iść do kina lub kupić legalną kopię filmu, muzyki czy gry. Za to płacili za abonament na różnych portalach do wymiany plików, aby mieć dostęp do nielegalnych kopii. Oczywiście przykład ten jest wielce niedoskonały, ale jego sens jest statystycznie prawdziwy.
Innym przykładem jest, że ludzie niechętnie podejdą do osoby w potrzebie, aby jej pomóc: niezależnie czy chodzi o podarowanie czegoś do jedzenia i picia, czy udzielić pomocy związanej w chorobą lub kontuzją. Tym bardziej niechętnie bezpośrednio udzielamy pomocy, która jest jest związana z socjalnymi, ekonomicznymi lub edukacyjnymi przewlekłymi problemami. Wolimy zapłacić jakiejś instytucji, aby wzięła te obowiązki na siebie. Podobnie zreszą z obroną zdrowia i mienia: boimy się sytuacji, z którymi nie jesteśmy oswojeni, szczególnie jeżeli potrafimy sobie naszą pasywność zracjonalizować stwierdzeniem, iż nie wiadomo co się może stać, jak zainterweniujemy. Wolimy komuś w tym celu zapłacić.
Jednak pośredniość się na tym nie kończy. Ponieważ nie tylko mamy opory, aby sami bezpośrednio zrobić to, co jest w społeczeństwie potrzebne, ale również mamy opory aby samodzielnie wyszukać i wybrać organizację, która to za nas zrobi. Najchętniej byśmy zapłacili jedną opłatę, najlepiej taką samą jak wszyscy inni, a żeby ktoś gdzieś zorganizował cały pakiet rzeczy, które potrzebujemy, a na których nie chcemy się poznać.
Patrząc się na technologicznych gigantów, nie bez powodu model oparty o reklamy stał się aż tak powszechny i skuteczny. Nikt nie chce płacić za system operacyjny, który jest niezbędny, aby móc używać komputera. Nikt nie chce płacić za poszczególne usługi, które można wyszukać w internecie. Nikt nie chce płacić za wyszukiwarkę treści w internecie. Nikt nie chce płacić za programy, które chce lub musi uruchamiać na swoim sprzęcie. Nikt nie chce płacić za lekcje i kursy, jeżeli jest chociaż cień szansy, iż znajdzie się podobne treści za darmo. Ale za sam sprzęt komputerowy oraz przyłącze do internetu, to już ludzie zapłacą. Często nawet chcą na sprzęt i łącze wydać więcej, aby mieć je lepszej jakości. Dlatego firmy wraz z rozwojem ewoluują najpierw w kierunku operowania kompleksowych pakietów usług w ramach jednego abonamentu, a później wręcz udostępniają te pakiety za darmo, zarabiając na reklamach oraz usługach dla mniejszych firm. Daje to dużym graczom na rynku ogromną przewagę oraz stabilizację, ponieważ ciężko jest konkurować na danym segmencie rynku nawet oferując produkt o znacznie wyższej jakości, jeżeli konkurencja oferuje coś gorszego, ale za darmo. Mniejsze firmy, które nie są gotowe na zmianę modelu finansowania swoich działań muszą zacząć się ograniczać do jeszcze węższych nisz, albo całkowicie zniknąć z rynku. Zaletą jednak jest to, że coraz szerszy zakres potrzeb jest publicznie i powszechnie zaspokajanych, również u ludzi którzy w innym przypadku w ogóle nie mieliby dostępu do tych usług.
Zatem pośredniość jest jednym z elementów naturalnego rozwoju społeczeństwa oraz organizacji w nim się znajdujących. Jednak ma ono również swoją ciemną stronę.
Niemoralne rządy łatwo mogą chronić swoje struktury, ukrywając krzywdę którą wyrządzają, poprzez jak największe zatajenie przez ogółem społeczeństwa ograniczeń, regulacji, podatków oraz innych opłat, które groźbą i przymusem od społeczeństwa pobiera. Wystarczy, że stanowcza większość obywateli nie będzie miała obowiązku osobiście uiszczać podatków i opłat, ponieważ ten obowiązek uiszczenia opłat w ich imieniu będzie zrzucony na sklepy i pracodawców. Idealnie dla niemoralnych rządów, jeżeli ten proces jest zautomatyzowany tak, aby obywatele mogli całkowicie o nim zapomnieć, a nadal byli obdzierani ze swobód oraz zasobów. Dlatego też politycy egzekwują swoich rządań, lecz tworzą całe hierarchie i łańcuchu oficjalnie odrębnych instytucji, które są obciążone tym obowiązkiem. W ten sposób osoba, która egzekwuje niemoralne rządania racjonalizuje to przed sobą i innymi, iż tylko wykonuje obowiązki. Ale cóż ma zrobić, skoro te obiąwiązki otrzymała przez system pod groźbą kary w przypadku ich nie zrealizowania? Najbardziej perfidnym jest fakt, że w ten sposób również prywatne i pozornie dobrowolne działania są zmuszane do niemoralnych zachowań. Ponieważ rząd, poprzez swoje agencje i instytucje, pod groźbą narzuca wymagania i ograniczenia na każdego, kto chce cokolwiek na terenie państwa zrobić. Zmusza to więc ludzi do wzajemnego podciniania sobie skrzydeł, ponieważ każdy żyje w strachu bycia celem ataku, jeżeli coś się komuś omsknie.
Chrzeslamiści pod tym względem są najbardziej perfidni, ponieważ oni nawet nie tworzą jawnych łańcuchów działań, które w wykorzystują pośredniość do niemoralnych działań. Oni wychowują ludzi w przekonaniu, iż mają być im posłuszni, ale jednocześnie bez podpisywania lub dokumentowania czegokolwiek. Wychowywują oni ludzi poprzez niejednoznaczne, nieraz sprzeczne z sobą przekazy. Powoduje to, iż pewien procen osób zinterpretuje te przekazy jako polecenie oraz uzasadnienie niemoralnych postaw i zachowań. Lecz dzięki temu, iż nie mamy do czynienia z jasno określonym komunikatem, to gdy któryś z chrzeslamistów - zgodnie z tym jak był wychowywany - dokona tak oczywistego przestępstwa, że nie sposób temu zaprzeczyć, chrzeslamiści zawsze się wywiną twierdząc, iż nikt takiego polecenia nie wydał, a w ogóle to mieli na myśli inną interpretację ich nauk. Cel swój jednak w ten sposób osiągnęli: w praktyce został wykonany wyrok na tych, którzy nie chcą się chrzeslamistom podporządkować. W ten sposób chrzeslamiści wymuszają wsparcie również od ludzi, którzy robią to głównie ze strachu.
-
Cykle
Teoria cykli koninkturalnych opisuje nam zjawisko polegające w skrócie na tym, iż w każdej branży sytuacja się zmienia, a ludzie reagują na nią z opóźnieniem. Opóźnienie, które może wynikać z braku środków i technologii, bezwładnością struktur organizacyjnych, a także faktu, iż każde decyzje muszą być podejmowane przy niepełnej oraz dostarczonej z opóźnieniem informacji. W efekcie nieuniknionym jest niedoinwestowaywanie oraz przeinwestowywanie. Innym typem cykli mających wpływ na naszą produktywność oraz zdolność do zadbania o siebie, w tym swoje bezpieczeństwo, jest zmęczenie i motywacja. Nawet jeżeli ktoś wiedzie życie w dużym szczęściu, ciało w pewnym sensie nie jest wstanie wytrzymać nieprzerwanego ciągu radości i samo z siebie będzie wprowadzać okresy smutku oraz braku motywacji. Zaprzecza to naszej intuicyjnego rozumienia radości i smutku, a przez to zdziwieni brakiem zewnętrznych czynników mamy ochotę oskarżyć taką smutną osobę o symulowanie, byciem rozpieszczonym i rozpuszczonym, albo o bycie chorym psychicznie. Podczas, gdy jest to emocjonalny odpowiednik odpoczynku od zbyt długiego przebywania w jednym stanie, tak jak człowiek który zbyt długo leży w łóżku ma potrzebę w końcu wstać i poruszać się. Warto zwrócić uwagę na to, że cykle koniunkturalne na rynkach bardzo słabo regulowanych dotyczą różnych branż w różnych przedziałach czasowych, a przez to pozwalają na swobodną migrację pracowników między firmami minimalizując w ten sposób negatywne skutki w szerszym kontekście. Podobnie w przypadku cykli motywacji oraz stanów emocjonalnych: dotyczą one różnych osób w różnych dniach i sytuacjach. W praktyce oznacza to, że jedynym sposobem poradzenia sobie, a wręcz pozytywnego wykorzystania tych zjawisk, jest wprowadzenie realnego zazębiania się zarówno działań firm na rynkach, jak również dni i czasów pracy pracowników. Jednocześnie obnaża to fundamentalne niezrozumienie problemu u tych, którzy próbują go "naprawić" poprzez jakkolwiek scentralizowane i globalnie zsynchronizowane działania, ponieważ to właśnie natura globalnej synchronizacji oraz cetralizacji powoduje utworzenie pozytywnego sprzężenia zwrotnego i - o ile faktycznie ma możliwość opóźnienia problemu, przez co daje powierzchowne i powszechne poczucie słuszności działań - to drastycznie pogłębia i wydłuża dołki. Pogłębia i wydłuża, ponieważ tym razem na dole cyklu nie jest tylko grupka firm, albo jedna określona branża, lecz niemal cała gospodarka. Zaś gdy ludzie neizależnie potrzebowali odpoczynku lub mieli okazję do działania, zmusiliśmy ich do posłuszeństwa względem innego, szkodliwego dla nich rytmu.
-
Kierunek zmian cywilizacji
Jest wiele rzeczy, które wywołują u mnie strach o przyszłość. Chciałbym móc powiedzieć, że jest to zwykła ludzka panika wywołana niepełnymi i źle zrównoważonymi informacjami, lecz nie mam podstaw by tak twierdzić. Trzymam się zdala od krzykliwych informacji. Zwykłe outlety, które zwyczajnie raportują zmiany wprowadzane przez różne organizacje powodują u mnie chęć wykrzyczenia "to już było! Już cierpieliśmy z tego tytułu i trwało wiele lat zanim udało się choć trochę udało się to wszystko naprostować!". Rozrost i centralizacja władzy jest pierwszym i najbardziej fundamentalnym problemem. Silnie scentralizowana władza ma ogromne pole manewru, aby promować zakłamaną propagandę, zrzucając przy tym winę na ludzi i organizacje, które faktycznie są mózgami i mięśniami społeczeństwa. Większość ludzi chce spokoju i możliwości zrozumienia tego co się dookoła ich dzieje (co jest zrozumiałe), lecz nie chcą włożyć wystarczająco pracy i poświęceń wymaganych, aby spokój i zdolność zrozumienia były solidnie ugruntowane. Nie jest to problem, który da się w pełni się rozwiązać. Jeżeli człowiek bardzo się postara o odpowiedni rozwój w swoim życiu, to osiąga akceptowalnie poprawny ogląd na świat w wieku około 25 lat. Jeżeli postara się bardzo, ale miejscami trochę nieudalnie to w wieku 35 lat. Zatem dopiero po tym jak dwie pierwsze firmy tego człowieka zbankrutowały, a najmłodsze z trójki dzieci poszło już do szkoły. Natomiast jeżeli człowiek skupi się tylko na tym, co mu indywidualnie jest potrzebne do zaspokajania bieżących potrzeb, to nigdy. Mając przed sobą taką rzeczywistość dajemy ludziom prawo głosowania na swoich przedstawicieli (bez przeprowadzania częstych, regularnych i szczegółowych referendów) od 18 roku życia. Zaś politykom oraz wszelkim organizacjom mimowolnie dajemy prawo do rozsiewania propagandy opartej na manipulacjach, które to do rozpoznania wymagają ponadprzeciętnych zgolności intelektualnych przy jednoczesnym dostępie do ciężko osiągalnej wiedzy i doświadczeń. Ciężko osiągalnej, ponieważ albo wynikającej z bardzo głęboko zakorzenionej specjalizacji naukowo-inżynieryjnej, albo obserwowalnych tylko, jeżeli czyjąś pracą jest podejmowanie odpowiedzialnych decyzji w organizacji działającej na międzynarodowym rynku. Obecna struktura polityczno-gospodarcza polega na scentralizowaniu jak największej grupy głosujących pod jedną listą rządań, która to bezpośrednio uderza głównie w mniejszości (zarówno w sensie ludzi marginalizowanych obyczajowo, jak również mniejszości wynikających z tego, że najzwyczajnie bardzo ciężko jest wypracować sobie poziom zaufanego specjalisty, albo skutecznego zarządcy zarabiającej na siebie firmy), a następnie wysysania z produktywności wytworzonej z wysiłku i czasu ludzi starających się pracować w ramach regulacji rynkowych. Inny słowy: chcesz coś osiągnąć i nie jest to kariera polityczna? Musisz stać się wasalem kasty politycznej, stosując się do narzucanych przez nich reguł, tłumaczyć się im na ich rządanie z wszelkich swoich działań i płacić im na bieżąco za to wszystko haracz. Jeżeli tego nie zrobisz, to masy, któe zaprzedały się popierając listę rządań wobec ciebie, najzwyczajniej ciebie zgniotą, a na koniec będą wiwatować, gdy trafisz do więzienia.
Ta centralizacja władzy, która sama w sobie jest wyniszczająca w dłuższej perspektywie czasu, aby mogła nastąpić wymaga właśnie manipulacji. Nie tylko dając jednym, okradając innych. Również poprzez ingerowanie w rynek poprzez wprowadzanie swoich własnych instytucji, które zawsze dzięki wsparciu prawnemu, politycznemu oraz finansowemu będą miały nieuczciwą przewagę względem instytucji będący poza wsparciem polityków. Już sam fakt, że narodowe media będą raportowały jakiekolwiek negatywne informacje o instytucjach prywatnych, całkowicie pomijając fakt, że ich narodowa konkurencja powstała w sposób fundamentalnie nieuczciwy, będzie tworzyć procent odbiorców uważających, iż wydawanie pieniędzy w narodowych firmach jest czynieniem dobra dla reszty społeczeństa. Oznacza to, że prywatne instytucje są zmuszane do cięcia kosztów oraz uciekania się do mniej przyjemnych zagrywek wobec klientów oraz pracowników, tylko po to, aby dotrzymać kroku państwowej presji. W efekcie ma miejsce chociażby zacieśnianie oraz zamykanie ekosystemów technologicznych, zmniejszanie stanów magazynowych do wartości nie pozwalających amortyzować nawet umiarkowanych turbulencji, brak inwestowania w szkolenia pracowników, w tym brak wspierania lokalnej społeczności poprzez dostarczanie know-how do miejscowych szkół i uczelni. Ma miejsce wiele zachowań, które podyktowane zwiększeniem komfortu oraz optymalizacją będą tworzyć duże problemy w społeczeństwie w przyszłości. Normalnie instytucje prywatne powinny dążyć do tego, aby mieć tak dużą marżę, na ile tylko sytuacja na rynku im na po pozwala. Tylko wtedy te instytucje mają swobodę pozwalającą im na długoterminowe planowanie wraz z amortyzacją turbulencji oraz realne działania pro-społeczne, głównie w postaci realnych szkoleń potencjalnych pracowników (potencjalnych, ponieważ część z uczniów wykorzysta tą wiedzę, albo w innych branżach, albo budując bezpośrednią konkurencję). Zatem duże, aczkolwiek chamowane swobodnymi mechanizmami rynkowymi marże są dobre dla wszystkich. Niestety ze względu na absurdalne opodatkowanie wszelkich form przychodu i dochodu wysoka marża przestała być źródłem zabezpieczenia długoterminowego. Obecnie bardziej opłaca się zatrudnić jak najwięcej osób przy najniższych kosztach tak, aby w razie turbulencji zabezpieczenie dużej liczbowo (chociaż fundamentalnie społecznie degradujących) miejsc pracy stało się misją polityczną rządzących. W ten sposób obiektywnie mniej korzystna dla społeczeństwa firma może liczyć na znaczące dotacje, aby nadal mogła marnować czas dużych mas ludzi.
Działania zdecentralizowane pozwalają nam minimalizować negatywne skutki przebywania w społeczeństwie manipulowanym przez silnie scentralizowane ośrodki. Lecz historia pokazuje, iż póki pozostają one zdecentralizowane, to pozwalają jedynie na ucieczkę od problemów. Gdyby problem podlegał mechanizmom wolnego rynku, to w końcu skończyły by mu się środki na gonienie każdej małej grupki. Lecz mówimy tutaj o ośrodkach, które pobierają swoje środki albo za pomocą groźby od wszystkich obywateli, albo za pomogą kuszących manipulacji od osób, które wychowywały w takiej manipulacji od dziecka. Zatem aby poradzić sobie z problemem trzeba zasięgnąć innej strategii.
To co trzeba zrobić, to wyartykulować fundamenty dla decyzji oraz działań, opracować strategię oraz uczynić powszechnym, iż jest potrzeba zastosowania się do tej strategii. Potrzeba tak duża, że trzeba solidnie opracować plan, zatrudnić setki specjalistów do wrożenia planu oraz nakłonić setki tysięcy ludzi do wsparcia swoimi zasobami tego planu. Planu, który przez pierwszych kilka lat nie będzie dawać wyraźnych efektów. Dlatego wyartykulowanie fundamentów jest istotne: aby nie zmieniać zbyt często, ani tym bardziej zbyt gwałtownie decyzji działając reakcyjnie do sytuacji. Cała zaangażowana społeczność musi mieć na uwadze, iż nie jest celem reagować na sytuacje, lecz zmienić jej paradygmat. Oznacza to, że ocenianie tych działań w krótkim okresie czasu nie ma najmniejszego sensu. Najwcześniej, gdy faktycznie będzie można spojrzeć krytycznym okiem na podejmowane działania, to pięć lat po pełnym zbudowaniu fundamentalnych struktur oraz technologii. Właśnie: zarówno struktur jak i technologii, ponieważ jednym z podstawowych celów musi być uniezależnienie się od despoty zarówno w sposób organizacyjny, logistyczny, ekonomiczny oraz technologiczny.
-
Nie myl narzędzia z celem! (Lecz nadal dbaj o narzędzia)
Bardzo często w dyskusjach, szczególnie na temat ekonomi, pada zarzuć w kierunku jednej, czy też drugiej strony, iż "chodzi im tylko o pieniądze". Tego typu zarzuty padają również w innych sytuacjach, ale gdy chodzi o ekonomię, to problem jest najbadziej wyrazisty ponieważ jest to najbardziej ścisła nauka z tych, które mają bezpośredni wpływ na kształtowanie chociażby prawodawstwa. Ponieważ jest to nauka, to jej głównym zadaniem jest opisywać zachodzące w rzeczywistości zjawiska oraz dokonywać na tej podstawie przewidywań. Aby było to możliwe, to trzeba posługiwać się systemem miar i definicji, które powinny być stałe, a nawet jeżeli nie są stałe, to znaleźć sposób by przewidywać jej dynamikę zmian. Ponadto jak każda nauka, tworzy opis zjawisk, które aby były użyteczne muszą się o ten system miar oraz definicji opierać. W ten sposób można zaobserwować oraz opisać relacje w sposób niezależny od nieistotnych dla poprawności opisu czynników. Podobnie jak, gdy matematyka opisuje czym jest kwadrat, to całkowicie pomija rozważanie jakiego koloru pisakiem ten kwadrat został narysowany. Podobnie, gdy ekonomia opisuje dynamikę wymiany dóbr. Ekonomia nie wnika w to, jaka dokładnie potrzeba skłoniła kogoś do wymiany, lecz jest zainteresowana parametrami ten wymiany takimi jak preferencja czasowa, percepcja wartości, wycena i wiele innych. Zatem ekonomia opisuje takimi samymi parametrami zakup luksusowego jachtu jak i kupno bułki za wyżebrane pieniądze nie dlatego, iż ekonomiści są antyludzcy lecz dlatego, że jest to jedyny sposób, aby ekonomia jako nauka mogła być użyteczna.
W Świątyni Świadomości jako jeden z symboli utworzyliśmy Token Wdzięczności, ponieważ dostrzegliśmy jak ważnym wynalazkiem dla dobrostanu każdej osoby oraz dobrej kondycji całego społeczeństwa jest waluta. Waluta, która pozwala nam pomagać sobie w zajemnie w taki sposób, aby nie nadużywać pomocy. W grupach, w których nie dochodzi do wymiany zasobów ani symboli, gdy jedna osoba wkłada znaczący wysiłek w pomoc drugiej, ta najbardziej aktywna i pomocna osoba tworzy sobie reputację osoby, do której warto jest pójść i można na niej polegać. W efekcie jednak ta najbardziej aktywna osoba wydaje bardzo dużo czasu i wysiłku dla innych, nie otrzymując wystarczająco w zamian, a przez to jej życie jest spychane w kierunku nędzy i cierpienia. W ten sposób społeczeństwa unikające posługiwania się walutą, a chcące działać wyłącznie na zasadzie altruizmu, odrzucają jedyny system miar pozwalający im na dostrzeżenie skali i dynamiki interakcji w społeczeństwie. Waluta jest miarą, dzięki której społeczeństwo nie zjada swoich fundamentów. Waluta również chroni nas przed fałszywymi pretensjami osób, które chcą wcisnąć innym swoją "pomoc" na siłę.
Jednak to co na codzień nazywamy walutą może spełniać swoją rolę tylko na tyle, na ile pokrywa się ona z abstrakcyjną i idealistyczną definicją waluty. To co nazywamy walutą, aby wywoływało efekt waluty, nie może być manipulowane, a wymiana dóbr na walutę musi odbywać się bez ingerencji stron trzecich - stron nie zaproszonych dobrowolnie do bycia częścią transakcji. Dlatego właśnie osoby mające realną wiedzę i doświadczenie z zakresu ekonomii walczą o ograniczanie wszelkich manipulacji związanych z walutą oraz rynkiem ogólnie. Nie dlatego, iż są źli, podli i nie chcą pomóc potrzebującym, ale właśnie dlatego iż dostrzegają, że ludzie codziennie pomagają sobie wzajemnie. Zastanów się, czy dla człowieka lepiej jest dostać jedzenie, gdy stanie się bezdomnym żebrakiem? Czy może lepiej jest, jeżeli dostanie szansę na rzetelną edukację, dzięki której będzie wykonywał pracę dla innych oraz będzie mógł zapłacić innym za ich pracę, na skutek czego nigdy nie straci dachu nad głową i zawsze będzie mieć dostęp do jedzenia? Pomoc ludziom nie polega na tym, aby ulżyć im w cierpieniu. Ulga w cierpieniu to jest wsparcie, ale nie pomoc. Pomoc jest wtedy, gdy doprowadza ludzi do samodzielności. Gdy waluta jest wystarczająco zdrowa, to ludzie sobie wzajemnie codziennie pomagają. Abyś mógł pójść do sklepu i kupić jedzenie musiał stać za tym cały sztab ludzi, których pewnie nigdy nie poznasz, a którzy pomagali Ci dostarczając to jedzenie do sklepu, a następnie dbając o to, aby sklep przekazywał jedzenie innym w sposób podtrzymujący skuteczną organizację ludzi w bardzo szerokim zakresie. Lecz gdy waluta choruje, to ta pomoc udzielana sobie wzajemnie na codzień zaczyna się kurczyć. Nie tylko zaczyna się kurczyć, lecz również zmusza ludzi do desperackich i przestępczych czynów, aby tylko załagodzić cierpienie głodującego oraz napompowanego ze strachu adrenaliną ciała.
Pewnie można było to wyjaśnić krócej i prościej posługując się chwytliwą metaforą. Można by wyobrazić sobie sytuację, gdzie aktywiści pragnący zwiększenia bezpieczeństwa na budowie domagają się zastąpienia młotków gumowymi. Z ich perspektywy ma to sens, ponieważ jak człowiek się uderzy mocno stalowym młotkiem, to może się zabić. Zatem zastąpienie stalowych młotków gumowymi w oczywisty sposób ratuje życia budowniczych. Zaś to, że takim młotkiem trzeba się dużo namachać, aby wbić gwóźdź? Przecież nie potrzebujesz pałaców, wystarczy Ci zwykła chata! Zatem płać za zwykłą chatę jak za pałac ty morderco budowlańców. Mam nadzieję, że absurd postulatów tej hipotetycznej historii jest oczywisty. Główna różnica jest taka, że o ile młotek jest to proste narzędzie, z którym większość ludzi miała do czynienia, a przez to intuicyjnie rozumie dlaczego powinien być taki, a nie inny, to z walutą tak na prawdę większość ludzi ma kontakt bardzo powierzchowny. Doświadczenie polegające na otrzymaniu wypłaty i wydawaniu pieniędzy zgodnie z bieżącymi potrzebami w naszym przykładzie przypomina siedzenie w altanie ogrodowej, która była zbudowana z pomocą młotka. Widzimy jakieś wybiórcze efekty jego użycia, ale tak na prawdę nigdy nie zobaczyliśmy ani nie rozumiemy jak się go używa.
P.S.
Idąc za przykładem młotka, oczywiście każde dobre narzędzie może być użyte na szkodę sobie i innych. Zarówno celowo, jak i niechcący. Przykłady użycia waluty, aby innym zaszkodzić są ludzkości znane, tak samo jak morderstwa popełniane młotkiem. Nauką, jaką należy wynieść jest, aby nie pogarszać jakości narzędzia, lecz nauczyć się zarówno nim lepiej posługiwać, jak również lepiej rozpoznawać i bronić się, gdy ktoś próbuje użyć narzędzia przeciwko nam.