Listopad 12021
-
Psychiczna niewola
Umysł to potężne narzędzie, które słusznie potrafi stwierdzić, że jest głupie. Wiele problemów, z którymi ludzie się borykają, wynika z ich własnych wewnętrznych oporów. Wewnętrznych oporów, które powstrzymują nas przed rozwiązywaniem naszych własnych problemów. Osoby nastawione na tworzenie dobra i rozwój starają się to rozpoznać, a następnie pomóc przełamać te opory, co jest tożsame z wprowadzeniem określonych zmian w swoim życiu oraz otaczającej kulturze. Chrzeslamiści uważają, iż ich kultury nie wolno zmieniać, a rozwiązania swoich indywidualnych problemów doszukują się w narzucaniu swojej woli innym. W chrzeslamizmie zawsze będą istnieć konflikty społeczne oraz problemy psychiczne daleko ponadto co jest absolutnie nieuniknione, ponieważ nie da się naprawić problemów bez wprowadzania zmian w źródle tego problemu.
Na skutek tego, jakie informacje są przedstawiane do okoła, gdzie jest okazywane społeczne wsparcie, a gdzie ostracyzm, budujemy w sobie głęboko zakorzenione przekonania na temat tego, co jest słuszne oraz społecznie dozwolone, a co nie. Nie ma to nic wspólnego z moralnością, a jednak na o wiele większy wpływ na zachowania ludzkie, niż moralność. Często jest tak, że człowiek aby móc sobie poradzić ze swoimi problemami musi najpierw odciąć się od swojego najbliższego otoczenia. Nawet, jeżeli ludzie dookoła nie są źli, to ich codzienne reakcje będą umacniały toksyczne nawyki u osoby, która musi je zmienić. Problem w tym, że zamiast zachęcić osobę w potrzebie do wyjechania gdzieś daleko w nieznane na miesiąc lub dłużej, to zaczyna się jej wmawiać że "jest to głupie", "że kosztuje", "a co, nie lubisz nas?", "będzie mi smutno jak pojedziesz" i ogólnie jest tysiące różnych wymówek. Nawet jeżeli nie są one wypowiedziane wprost, to doświadczenia z szumu społeczno-informacyjnego połączone z przeszłymi doświadczeniami z bezpośrednich interakcji z ludźmi często potrafią wyryć takie preteksty i wymówki głęboko w psychice. Zatem na pewnym etapie sami sobie to powtarzamy i sami siebie zniechęcamy, nawet jeżeli nasze otoczenie się drastycznie zmieni. Tak oto stajemy się psychicznymi niewolnikami. Obiektywnie mamy pełną niezbędną swobodę, aby wyjechać dalego i zacząć naprawiać swoje problemy. Lecz subiektywnie jesteśmy całkowitymi niewolnikami naszej sytuacji. Fakty są takie: aby mieć wolność, to trzeba mieć zarówno wolność obiektywną, jak i subiektywną. Dlatego wolność gospodarcza w interpretacji chrzeslamistów nadal produkuje niewolę.
Paradoks polega na tym, iż pomimo iż każda subiektywność jest częścią jednej wspólnej Rzeczywistości Obiektywnej, to nadal problemy w subiektywności oraz poza nią są fundamentalnie różne, a co za tym idzie wymagają różnego podejścia oraz różnych metod rozwiązywania ich. Dlatego nie da się problemu głębokiej biedy rozwiązać dając pieniędzy nędznikom. Głęboka bieda jest problemem zarówno obiektywnym jak i subiektywnym. Dlatego chociaż wsparcie finansowe jest konieczne do rozwiązania problemu biedy, bez jednoczesnego wciągnięcia tych ludzi w cykl szkoleń oraz zajęć wychowawczych, pieniądze nie przyniosą żadnego efektu. Podobnie jeżeli zarabiamy za mało, aby móc budować sobie lepszą przyszłość, a jednocześnie obecna praca jest dla nas zbyt psychicznie wyniszczająca, abyśmy byli wstanie po godzinach uczyć się czegoś trudnego, to czasem koniecznym krokiem jest zerwać umowę o pracę. Oczywiście, jest to przerażająca decyzja, ponieważ pozbywamy się źródła finansów, których już teraz mamy za mało. Nie ma tutaj łatwej odpowiedzi. Jedną z odpowiedzi jest naprawić stan swojego domostwa, aby na przemian domownicy mogli się uczyć i zmieniać pracę. Dzięki temu zawsze ktoś pracuje i zawsze jest chociażby podstawowa płynność finansowa. Jednocześnie każdy kwartał rzetelnie poświęcony na nauczenie się trudnej i przydatnej na rynku umiejętności buduje niematerialny kapitał, który ma szansę z czasem wyraźnie podnieść dochody.
Oczywiście tylko mały procent problemów i przeszkód psychicznych ma jakikolwiek związek z dochodami. Jednocześnie większość nie rozwiązanych problemów z czasem rzutuje na finanse domostwa. W tym wpisie skupiłem się na finansach, ponieważ jest to namacalny punkt odniesienia, a przez to łatwiej jest w ten sposób opisać mechanizmy oraz konsekwencje. Liczę na wasze zdolności obserwacyjne oraz waszą inteligencję w kwestii rozpoznania, gdy dotkną was analogiczne sytuacje.
-
Trudna sztuka wymagania
Mało osób potrafi wymagać od innych. Mogłoby się wydawać, iż wymaganie jest proste: wystarczy być nieustępliwym bucem. Stereotypowym januszem biznesu, przedsiębiorcą, majstrem czy menadżerem. Faktycznie, ponieważ w społeczeństwie jest o wiele za mało osób, które potrafią dobrze wymagać od innych, to zapotrzebowanie jest wypełniane każdym, kto jest wstanie się utrzymać na danym stanowisku. Jest to toksyczna spirala, ponieważ brak osób potrafiących dobrze wymagać od innych powoduje, iż ludzie częściej się stykają z ludźmi wymagającymi w zły sposób, a przez to tworzą w sobie obraz, iż tylko źli ludzie wymagają i w efekcie ci ludzie nawet nie próbują nauczyć się jak dobrze wymagać od innych, ponieważ nie chcą być złymi ludźmi, co oczywiście pogłębia problem braku ludzi potrafiących dobrze wymagać, a przez to konieczność wypełniania tej ludzi bucami jest jeszcze silniejsza.
Z powodu braku dobrych liderów i dobrych zarządców powstały całe systemy i procesy, które automatyzują bucowatość. Przykładowo zatrudnianie w korporacjach tylko ludzi, którzy są po uszy w kredytach. W ten sposób można przestać przejmować się, jak się traktuje człowieka, ponieważ złe i pobieżne traktowanie i tak będzie dla ofiary swojej własnej sytuacji bardziej preferowane niż utrata całego majątku i dobrostanu w powodu niemożności spłaty kredytów.
Jednocześnie utraaltruistyczne ruchy pokazują, iż nie potrafią zbudować nic więcej niż lokalnej placówki hobbystycznej, ponieważ gdy tylko pojawia się większa niewygoda lub konflikt interesów, to brakuje im silnie zdefiniowanych celów, zasad i procedów, które pozwoliłyby im stanowczo trzymać się realizacji celów strategicznych. Zakładając, iż w ogóle podjęli się zdefiniowania rzetelnych i rozsądnych celów strategicznych.
Dla ultraaltruistów bardzo często fundamentalnie podstawowe dla każdego większego przedsięwzięcia cele, przykładowo większa penetracja rynku, długofalowe zwiększanie dochodu przedsięwzięcia, ogólnie rozwój zasobów i możliwości przy jednoczesnej stabilizacji organizacji, to wszystko jest utożsamiane z działaniem na szkodę społeczeństwa. Oczywiście w ten sposób okłamują siebie, ponieważ te fundamenty same z siebie nie muszą oznaczać ani szkody, ani korzyści dla ogółu społeczeństwa. Te fundamenty to jest narzędzie, którego zbudowanie i skuteczne wykorzystanie jest konieczne, aby w ogóle być aktywnym aktorem w społeczeństwie na skalę większą niż kilkanaście osób.
Ultraaltruiści zazwyczaj definiują swoje cele w oparciu o ich własne postrzeganie altruizmu. W efekcie za cele biorą takie idee jak wolność dla zwierząt, równość lub sprawiedliwość społeczna, czy też promocja chrzeslamizmu. Zatem bardzo często już na starcie są to cele szkodliwe dla ogółu społeczeństwa. Ale nawet, gdy wybiorą cel który faktycznie jest dobry dla ludzi, to poprzez brak koncentracji na budowie rzetelnych i trwałych struktur organizacyjnych jedyne co robią to wciągają coraz większe rzesze rozidealizowanych ludzi w społeczną czarną dziurą, którą trzeba dotować z zewnątrz, aby się w sobie nie zapadła.
Musimy wymagać od siebie samych, jak również od innych. Lecz dobre wymaganie jest trudne, ponieważ wymaga rozwiniętej empatii. Nie da się skutecznie wymagać od innych nie dając im w zamian możliwości realizacji ważnych dla nich celów. Dobre wymaganie wymaga również silnego rozumienia swoich własnych celów oraz kroków ich realizacji. Ponieważ nie da się skutecznie wymagać od innych, jeżeli będziemy chociażby umiarkowanie często zmieniać zdanie. Nie da się skutecznie wymagać od innych, jeżeli będziemy za wszelką cenę mili dla innych, ponieważ czasem drugą stronę trzeba postawić do pionu, z wielu różnych przyczyn. Czasem chodzi o niepełne zrozumienie powieżonego zadania, czasem o brak koncentracji (może z powodu zbyt długiego posiedzenia, albo kłótni z poprzednim klientem), czasem o brak chęci do pracy, a czasem o intencję chytrego zarobku posługując się mniejszym lub większym oszustwem. Jednocześnie czasem zdarzają się przypadki losowe, jak gdy nagle kogoś z rodziny lub znajomych trzeba zawieźć do szpitala. Zatem zainteresowanie się przyczyną problemu po drugiej stronie często jest potrzebne. Lecz nie może być to taryfa ulgowa. Powinniśmy oczekiwać, iż każdy z kontrahentów uczyni co w jego mocy, aby móc zamortyzować większość kłopotliwych życiowych sytuacji. Zatem powinniśmy dawać taryfę ulgową, gdy stało się coś wyjątkowo problematycznego, ale jednocześnie powinniśmy się dopytać później jak nasz kontrahent zamierza tak powstałe braki nadgonić. Podobnie, gdy odbieramy nasze zamówienie, to powinniśmy je sprawdzić, czy faktycznie jest wykonane zgodnie z ustalonym standardem. Informacja zwrotna, zarówno jeżeli jest jakiś problem, jak również pokazująca iż dostrzegliśmy poprawne wykonanie zlecenia, promuje rozwój społeczeństwa w kierunku korzystnym dla wszystkich.
Tak, jest wiele przypadków, gdzie bycie osobą od dobrego wymagania jest trudną w realizacji pracą na pełny etat. Takie osoby, które z perspektywy początkujących sprzedawców i rzemieślików nic nie robią, są kluczową tkaną łączną pozwalającą na łączenie małych grupek osób w korzystnie dla wszystkich współpracujące większe społeczeństwo. Oczywiście nie umniejszając rzemieślnikom, sprzedawcom, projektantom i innym, ponieważ wykształcenie solidnego fachu też jest bardzo wymagające. Dobra współpraca objawia się szacunkiem w równym stopniu dla wszystkich stron, bez niepotrzebnego zacierania miedzy nimi różnic.
-
Paradoks subiektywności
Zacznę od bycia złośliwym w stosunku do innych związków wyznaniowych. Jest to nieeleganckie zachowanie i stanowczo nie kanoniczne. Lecz piszę o tym w sekcji blog, dlatego pozwalam sobie na znacznie więcej dystansu oraz niechlujstwa, niż gdybym pisał coś związanego z naukami Świątyni Świadomości. Przechodząc do tematu, religie nieraz mają swoje "wielkie tajemnice wiary". Zazwyczaj nie jest to tajemnica, lecz sztucznie utworzona bzdura, której nie wolno podważać, ponieważ tylko wtedy pozwala na manipulowanie ludźmi w absurdalny dla zewnętrznego obserwatora sposób. Niemniej jednak Rzeczywistość Obietywna nie jest, i zapewne nie będzie nigdy przez nas poznana w każdym najmniejszym detalu i z każdej możliwej perspektywy. Dlatego tajemnice istnieją i będą istnieć.
Niektóre tajemnice są proste dla kultury ludzkiej w tym sensie, iż o czymś nie wiemy, ale to co wiemy daje nam obraz na obszarów i granic naszej niewiedzy, a czasem również kształtuje nam drogę, dzięki której możemy daną tajemnicę rozwikłać. Jednak jest też druga grupa tajemnic, która jest dla kultury ludzkiej trudna. Nie dlatego, iż złożoność problemu jest szczególnie duża, lecz stoi w sprzeczności z utworzonym do tej pory językiem, wraz z taksonomią oraz schematami myślenia.
Jeżeli miałbym coś nazwać tajemnicą wiary w naukach Świątyni Świadomości, byłoby to stwierdzenie iż: "granica między tym co jest subiektywne, a co jest obiektywne, jest ustalana subiektywnie, ponieważ wszystko jest jednocześnie częścią i produktem Rzeczywistości Obiektywnej". Ja istnieję, ty istniejesz, nasze mózgi istnieją i mają strukturę oraz właściwości fizyczne, które da się zbadać i obiektywnie zweryfikować. Nie jesteśmy wstanie przeniknąć się wzajemnie siłą naszej woli, a podanie nam impulsów lub boźców wywołuje w naszych mózgach reakcję, czy nam się to podoba, czy też nie. Jednocześnie istnieje wiele granic, wiele warstw abstrakcji, które powodują iż pewne rzeczy są łatwe do przewidzenia, a jednocześnie nie są bezpośrednio częścią naszego doświadczenia; w przypadku innych zaś nie jesteśmy nawet wstanie sprawdzić, czy faktycznie jakaś propozycja jest poprawną metodą przewydywania, ponieważ efektem jest czyste doświadczenie, nieobserwowalne dla nikogo innego niż ta jedna Świadomość, która zjawiska doświadcza.
To jest paradoks poznawania Świadomości. Doświadczam, więc istnieję. Wiem, że istnieję, ponieważ doświadczam. Lecz chociaż nie doświadczam doświadczeń innych, to wiem iż inni też istnieją. Nie jestem wstanie tego zweryfikować bezpośrednio, lecz pośrednio akceptując fakt, że ja istnieję jako produkt zjawisk zachodzących w Rzeczywistości Obiektywnej, a przez to wszystko inne co jest skutkiem takich samych zjawisk, również musi w swojej Rzeczywistości Subiektywnej istnieć.
-
System Edukacji - Problem Kolejności
Naucza od końca, ponieważ skupia się na definiowaniu oraz deklarowaniu czym co jest oraz jak jest zbudowane. Zatem zaczyna nauczać od kwestii naukowych - które są bardzo trudne intelektualnie, a także od kwestii filozoficznych - które są bardzo trudne znaczeniowo. W efekcie ludzie dostają materiał, z którym sobie nie radzą. Przy czym w kwestiach naukowych zwyczajnie się poddają dostrzegając, iż sobie nie radzą. Zaś w kwestiach filozoficznych nie mają wystarczająco wiedzy i doświadczenia, aby utworzyć w sobie rzetelne znaczenia, co w efekcie doprowadza do uciekania się do półprawd i innych manipulacji.
Poprawna kolejność jest całkowicie odwrotna i zgodna z tym, co możemy nazwać naturalną kolejnością rzeczy. Otóż zawsze w pierwszej kolejności pojawia się doświadczenie będące obserwacją. Następnie, jeżeli obserwacja jest wystarczająco interesująca, to pojawia się eksperymentowanie z obiektem lub zjawiskiem. Poprzez eksperymentowanie odkrywane są potencjalne zastosowania. I dopiero w celu zwiększenia efektywności zastosowania obiektu lub zjawiska są formułowane dla niego teorie i filozofie. Lecz na tym etapie, ze względu na bogactwo doświadczeń, człowiek jest wstanie opisać temat o wiele klarowniej i znacznie zwięźlej, jednocześnie dokładniej zapamiętując oraz przekazując innym myśl. Dzieje się tak, ponieważ człowiek, który ma doświadczenie, może użyć go jako kontekst do bogatej i szczegółowej interpretacji małej liczby słów. Człowiek, który nie ma doświadczenia, musi konstruować w swojej wyobraźni całe ciągi na bazie bardzo rozwlekłych i szczegółowych opisów. Natomiast, tak jak nas uczą metody numeryczne, każda niedokładność na każdym etapie budowy wyobrażenia omawianego tematu powoduje, iż nasze wnioski mają coraz mniej wspólnego z rzeczywistością.
To jest właśnie powód dla którego nie tylko ludzie głupi wierzą w boga i inne bzdury, ale również intelektualiści i filozofowie, którzy wyćwiczyli swoje umysły do przetwarzania długich ciągów myśli, też dochodzą do równie absurdalnych i oderwanych od rzeczywistości wniosków.
Dlatego system, a właściwie kultura nauczania powinna być zmieniona. Owszem, kwestie praktyczne nas ograniczają. Jednak w miarę możliwości organizacyjnych oraz ekonomicznych powinniśmy starać się, aby pokazać, pozwolić poeksperymentować oraz nauczyć zastosowania tematu, a dopiero później przejść do jego teoretycznej, abstrakcyjnej oraz dogłębnej analizy.