Chrzeslamizm
Preludium
Każdy człowiek urodził się głupi i bez kontroli nad swoimi czynami. Nie ma bytu o nieskończonej mądrości, ponieważ wtedy nie istniałoby nic, poza mądrością tego bytu, która jedyne co miałaby wtedy do opisania, to samą siebie. O ile ludzie w jakimś stopniu z czasem uczą się i mądrzeją, to tylko ci, którzy się do swojego kształcenia rzetelnie przyłożyli mądrzeją w sposób znaczący. Wśród tych, którzy nie zmądrzeli wystarczająco często pojawia się frustracja. Frustracja, która tylko nielicznych motywuje do osiągania mądrości. Większość motywuje tylko do kultywowania arogancji i agresji.
Ziarno rozwiał wiatr
Dawno, dawno temu, gdy ludzie nie znali nauki takiej, jaką my teraz znamy, próbowali sobie poradzić na wiele sposobów. Jednym z nich były opowieści. Niewypowiedzianym było oczekiwanie, iż z tych opowieści człowiek powinien wyrosnąć. Że służą one wychowaniu i uczeniu dzieci. Lecz co niewypowiedziane, zostało zapomniane. Z czasem więc społeczeństwo zaczęło się coraz bardziej rozwarstwiać na tych, którzy intuicyjnie uważali, iż nie dla dorosłych są dziadków bajki, oraz na tych, którzy wyrośnięcie z bajek traktowali jako zdradę przodków i tradycji. Ci, którzy wyrastali z bajek zdobywali umiejętności dzięki którym sięgali po coraz lepsze bogactwa. Zaś ci, którzy zamknęli swoje umysły w bajkach popadali w coraz większą nędzę. Nędznicy ci nie oskarżali swojej głupoty za swoją nędzę, lecz szukali winy w tych, którzy w ich oczach zdradzili tradycję.
Bajki były różne. Każde pokolenie coś zapominało, coś dodawało i zawsze chociaż trochę przekręcało w tych opowieściach. Lecz jeden typ szczególnie był dla nędzników atrakcyjny. Bajki o istocie ponad istotami. O wszechwiedzącym, wszechdobrym i wszechmocnym. Pustość i bezsensowność tych słów dla nędzników nie miały znaczenia. Dla nich wszechwiedzący oznaczało dobrą wymówkę dla swojej własnej ignorancji. Wszechdobry to była wymówka dla ich własnej arogancji i egocentryzmu. Zaś wszechmocny oznaczało pretekst, by kiedyś uczynić powstanie i brutalną siłą odebrać majątek od tych, którzy utrzymują całe społeczeństwo w ryzach. Czas ten w końcu nadszedł.
Podatny grunt
Chrzeslamiści to wiele grup wierzących o różnych systemach wierzeń. Chociaż wszyscy twierdzą, że wierzą w jedną i tą samą istotę ponad istotami. W swojej głupocie pogłębiającej nędzę samodzielnie by nic nie osiągnęli. Lecz byli na świecie ludzie, dla których rzesza umotytowanych ideologicznie ludzi, którzy więcej poświęcają na rozwój swoich mięśni niż mózgu, była czymś bardzo pożądanym. Cesarz rządząc już i tak zanadto rozpasanym imperium koniecznie chciał się zapisać w historii poprzez podboje. W imperium rozwijała się filozofia, technologia i komercja, dzięki której wszyscy się bogacili. Z tego co skapywało z tego bogactwa można było opłacić wojsko. Jednak wraz z wydłużeniem granic coraz większą część majątku przeznaczonego na wojsko zabierała logistyka oraz ochrona tychże granic. Rozsądnym byłoby więc porzucić marzenia o chwale poprzez podboje i skupić się na tym, co dzieje się wewnątrz imperium. Cesarz jednak widział to inaczej. Chrzeslamiści stali się liczną i głośną grupą, głównie poprzez bardzo szybkie i nieodpowiedzialne rozmnażanie się. Grali rolę pokrzywdzonych i domagali się wszystkiego za nic. Dla cesarza była to szansa. Nędznicy, zbyt głupi by zrozumieć mechanizmy działania pieniądza, ale dla swojej mętnej i bełkotliwej ideologii gotowi zrobić wszystko zdawali się być idealnym zasobem dla niepochamowanej wojskowej ekspansji. Dostali od cesarza obietnicę, iż wszyscy oni otrzymają wyjątkowy status w społeczeństwie o ile tylko dostarczą żołnierzy, którym nie będzie trzeba płacić żołdu. Chrzeslamiści zachwyceni propozycją, zgodzili się. Chrzeslamiści bardzo chętnie mordowali obcych ludzi wzamian za otrzymanie wpływów w imperium, chociaż sami na codzień wmawiali innym, iż jest to złe.
Rozpad imperiów
Podboje nie przyniosły pożądanego efektu. Chrzeslamiści, chociaż liczni, nie dorównywali siłą nawet dziesiątej części regularnego wojska. Zaś ich obecność łamała morale i dezorganizowała wszystkich dookoła. Ponadto wyniesienie chrzeslamistów na społeczny piedestał wewnątrz granic imperium zaczęło powoli i stopniowo źle wpływać na ludność. Z każdym pokoleniem ludzie coraz bardziej, lecz głupiej harowali. Efekty ich pracy były coraz gorsze. Rozumienie handlu, przemysłu, filozofii i technologii zaczęło ustępować propagowaniu atrakcyjnych dla dzieci i głupców bajek. Intelektualiści i fachowcy byli wyzywani od sprzeciwiających się słowu istoty nad istotami. Dzięki temu inni dostawali ciche przyzwolenie aby na intelektualistów i fachowców ukradkiem napadać, okradać i mordować. A gdy chrzeslamiści już niemal całkiem zdominowali społeczeństwo, podpalili i doszczętnie zniszczyli największą skarbnicę wiedzy ówczesnej cywilizacji - ogromną imperialną bibliotekę. To ostatecznie przypieczętowało rozpad imperium i dawnej cywilizacji.
Na świecie w tamtym czasie było jeszcze inne cywilizowane imperium, które dawało nadzieję na przywrócenie cywilizacji na świecie. Lecz i u nich rozwinęły się podobne formy chrzeslamizmu, i kilkaset lat później w podobny sposób i ta cywilizacja upadła.
Wielka ekspansja
Po pogrążeniu imperiów chrzeslamiści wszelkiej maści rozproszyli się po reszcie starego świata. Tam natrafiali na mniejsze od nieistniejącego już imperium kultury. W wielu miejscach udawało im się znaleźć lokalnych władców, którzy podobnie jak cesarz, mieli chorą ambicję dominacji. Kuszeni ofertą chrzeslamistów, którzy to oferowali brutalną, tanią i lojalną siłę w zamian za możliwość zmuszania ludzi do wiary i powtarzania ich bajek, władcy ci stawali się coraz bardziej posłuszni chrzeslamistom. Strategia była zawsze podobna. Jedni chrzeslamiści prosili o gościnę, inni zgrywali ofiary, zaś odpowiedzialność moralną za morderstwa i kradzieże chrzeslamistów pozostali chrzeslamiści spychali na barki władców, chociaż sami zaoferowali im swoje usługi.
Krzywe koło historii
Tak oto cykl się powtórzył. Tym razem już nie dwie wielkie cywilizacje, a dziesiątki mniejszych ugięły się pod naporem brutalności i ideologii nędzników i ich bajek. Chociaż trwało to setki lat, dorobek i tych kultur został w większej części utracony. Chrzeslamiści coraz bardziej pogłębiali hierarchię w swoich strukturach. Ci najbardziej cyniczni pnęli się do góry i coraz silniej uzależniali chorych władców od siebie. Dzięki temu jak ludowi coś się nie podobało, zawsze można było zwalić winę na władcę. A gdy było dobrze to cyniczni hierarchowie chrzeslamistów ogłaszali siebie przyczyną dobrostanu, twierdząc przy tym, iż to właśnie wiara w istotę ponad istotami daje im mądrość niedostępną i niezrozumiałą dla innych. Tak oto ponownie dochodziło do rozwarstwienia społeczeństwa, ze szczególnym upodleniem mieszkańców wsi. Zalążki tworzącej się na nowo inteligencji nie tylko nie dorastały antycznej inteligencji do pięt. Byli również pozbawieni uczciwości, która pozwoliłaby im powiedzieć otwarcie, że z chrzeslamistycznych bajek dorośli powinni wyrastać. Za to byli na tyle chciwi i wyrachowani, aby bez skrupułów trzymać swoich własnych pobratymców w nędzy i ciemnocie, aby móc zza oparcia tronów królów manipulować ludem.
Niedogaszony ogień
Dawne kultury jednak nie umarły całkowicie. Ciągle tępione i spychane skarlały. Lecz część ludzi rodzi się z nadzwyczajną ciekawością i determinacją do poznawania prawdy. Często kosztem własnego życia głównie oni podtrzymywali tlące się wspomnienia dawnych kultur i cywilizacji. Trwało to niemal półtora tysiąca lat. Lecz uwadze ciekawskich nie uciekło rozwarstwienie wśród chrzeslamistów. Będąc bacznymi obserwatorami, uczyli się również z działań i zachowań wyrachowanych hierarchów chrzeslamistów. Te małe grupki, lecz złożone z wybitnych osób zaczęły rozwijać się, a przez to przyciągać uwagę zarówno niektórych nędzników, jak i władców. Nędznicy ci dostrzegali, że są okłamywani i chcieli poprawy życia dla siebie. Władcy widzieli w nich szansę aby uwolnić się z kapryśnego jarzma hierarchów chrzeslamistów. Ciekawscy korzystali ze swojej zdolności racjonalnego i zdyscyplinowanego myślenia, dedukcji oraz bacznej obserwacji, którą łączyli z każdym skrawkiem antycznej wiedzy, do której udało im się zasięgnąć, i tworzyli w ten sposób technologię. Technologię, która dla wielu ludzi była tak niesamowita, że w ich oczach mogła być stworzona tylko przez istotę ponad wszelkie istoty. Dla jednych była to nadzieja, dla innych herezja.
Wielkie odtworzenie
Stary świat dla wielu zdawał się załamywać. Hierarchowie chrzeslamistów nie chcąc tracić swojej pozycji coraz agresywniej niszczyli przypadki herezji. Jednocześnie namacalne dowody rozwoju wiedzy, filozofii i technologii przyciągały kolejnych ludzi gotowych przyjąć na siebie gniew chrzeslamistów. Władcy, którzy nie dbali o ludzi w swoich królestwach, posłusznie trzymali się chrzeslamistów, aby utrzymać swoją pozycję. Ci władcy, którzy postanowili przyjąć postęp jako filozofię swojego królestwa narazili się na gniew i ciągłe ataki. Walka jednak tylko pozornie była nierówna. Ponownie chrzeslamiści udowodnili, iż mimo brutalnej sile i determinacji, dziesięciu chrzeslamistów nie podoła jednemu cywilizowanemu, zdyscyplinowanemu i dobrze wyposażonemu wojownikowi.
Wieczna wojna
Walki te trwały przez wieki i trwają do dzisiaj. Chrzeslamiści nauczyli się, że gdy sama ich liczebność i brutalność przestaje im wystarczać, to i oni muszą przyjąć w swoje szeregi postęp. Dopuszczają więc wybranych do majątku, technologii i filozofii, a dla pozostałych wymyślają nową bajkę, aby utrzymać posłuszeństwo pomimo rozpowszechniania twierdzeń, co to których sami rok wcześniej twierdzili, iż jest to czyste zło, które trzeba mordować wraz z wrogiem to zło dzierżącym. Chociaż od ponad tysiąca lat większość majątku i władzy jest w rękach chrzeslamistów, a kłamstwami swoimi często zagłuszają rzetelne informacje, to ciekawscy i uczciwi ludzie regularnie im się przeciwstawiają.
Nowa nadzieja
Ciekawscy i uczciwi ludzie działają w rozproszeniu. Gdy próbują się jednoczyć, frustracja z zaistniałej sytuacji oraz rozbieżność wiedzy i doświadczeń uniemożliwia im utworzenie trwałej, wielopokoleniowej, stabilnej kultury. Nadzieja jednak nie przemija. Wraz z rozwojem rzetelnej wiedzy uzyskujemy odpowiedzi na coraz więcej pytań. Również te, zadawane tylko po to, aby wprowadzać zamieszanie wśród uczciwych ludzi, a ciekawskich pokierować w złą stronę. Im lepsze odpowiedzi ludzie mają, bym stabilniejsze społeczeństwa potrafią tworzyć bez odwoływania się do bajek chrzeslamistów. Zgodnie z tą myślą, aby dać nadzieję ludzkości na trwałą, szczęśliwą, pełną prawdy i pokojową cywilizację powstała Świątynia Świadomości.
Nowa wojna kulturowa
Chrzeslamiści z zaciekłością walczą o utrzymanie władzy. Wykorzystują w tym celu zarówno swoją uprzywilejowaną pozycję wynikającą z posiadania znacznych wpływów w strukturach rządowych, administracji i służbach, posiadanie specjalnych praw chroniących ich przed koniecznością przyznania się do prawdy, specjalnych przywilejów, które są zarówno bezpośrednimi funduszami dla ich instytucji jak i również zapewniają im stanowiska w instytucjach oficjalnie nie związanych z chrzeslamizmem, mają dodatkowy przywilej dostępu do mediów i kanałów informacyjnych opłacanych z pieniędzy wszystkich obywateli państwa, korzystają z przywilejów prawnych pozwalających im tworzych ich własne tuby propagandowe ze znacznie większą swobodą i przy znacznie mniejszych obciążeniach podatkowych niż dotyczy to wszelkich innych instytucji, a do tego wykorzystują każdą możliwą nieścisłość i wieloznaczność języka, aby na każdym kroku obracać kota ogonem i wmawiać ludziom, że czarne to nie jest czarne, a białe to nie jest białe.
Nadzwyczaj popularnym stał się rewizjonizm historyczny, gdzie bierze się postawione niegdyś zarzuty i stare opinie, i zmienia się je tak, aby w wypowiedzi brzmiały niemal tak samo, ale wniosek z nich był już całkiem inny. W ten sposób chrzeslamiści mogą ponownie budować popularność tworząc wokół siebie otoczkę niesłusznie atakowanej mniejszości, podczas gdy bardzo wnikliwa analiza nadal pokazuje iż to oni są manipulantem i agresorem. Lecz wykorzystywanie przez nich przewagi politycznej, społecznej i finansowej znacznie utrudnia przebicie się przez masowo nagłaśniane ładnie brzmiące chrzeslamistyczne kłamstwa i manipulacje.
Drugą taktyką chrzeslamistów jest tworzenie ideologii, które pozornie przeciwstawiają się chrzeslamizmowi, ale w praktyce dąży do popularyzacji przekonań opartych o podobne mechanizmy. Ponieważ oficjalnie te ideologie nie są chrzeslamistyczne, chrzeslamiści nie muszą się ukrywać z agresją i tyranią przez nie wprowadzane. Chrzeslamiści następnie wykorzystują te wyniszczające oficjalnie-nie-chrzeslamistyczne ideologie, aby wmówić ludziom, iż jest to jedyna alternatywa dla chrzeslamizmu.
Chrzeslamizm zawsze wywoływali wojnę kulturową. Chrzeslamiści zawsze twierdzili, że to oni są ofiarami, których trzeba bronić. Wraz ze zmianą czasów zmieniają się jednak metody. Nadal bezpośrednio kradną i mordują, ale na znacznie mniejszą skalę i znacznie bardziej skrycie niż kiedyś. Teraz preferują wojnę społeczno-informacyjną, która pozwala im utrzymać władzę państwową, dzięki czemu mogą morderstwa nazywać ochroną tradycji, a kradzież podatkami i daninami na rzecz sprawiedliwości społecznej.